Mysza wyszła z brzucha i ryknęła.
Właściwie - wydała pisk. Przeraźliwy i przeciągły.
Spośród wszystkich dźwięków małych ludzi się wyróżniał. Mój mały człowiek stał się więc Myszą.
Wkraczając w świat dźwięków doskonaliła piski, testując częstotliwość i natężenie.
Aż któregoś słonecznego poranka Mysza przemówiła.
Nie, nie, jej słodkie usteczka nie ułożyły się w "mama", nie wydały dźwięków zbliżonych do "tata".
Mysza przemówiła i powiedziała "gej".
Cóż, dalej może być tylko ciekawiej :)